fellixa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

Pogoda nas nie rozpieszcza. W ten weekend postanowiła się chyba z nami podroczyć, bo naprzemian to padało, to wychodziło słońce.
W niedzielę poczęstowała nas nawet gradem, większym od grochu. Niestety trochę ucierpiały na tym kwiaty, które dopiero co posadziłam na odnowionym balkonie.
W związku z taką aurą spacery odpadły,  wzięłam się więc za decoupage. Część prac polakierowałam, zaczęłam też robić coś nowego.
Ponieważ na razie nie mam zdjęć nowości, pokazuję butelkę zrobioną już dawno.

Pozdrawiam

Dopadł mnie remont. Niby nieduży, bo obejmował tylko wucecik i balkon, ale przez ponad tydzień całe mieszkanie wyglądało jak pobojowisko. Wszędzie porozkładane były różne narzędzia, oraz materiały.
Myślałam sobie naiwnie, że w czasie gdy fachowiec( w tej roli wystąpił szwagier) będzie układał glazurę, ja sobie spokojnie podecoupageuję (podekupażuję).
Niestety, w wyniku prac glazurniczych, oraz innych remontowych, mieszkanie pokryło się grubą warstwą pyłu, który posiadał tę dziwną właściwość, że chwilę po wytarciu pojawiał się znów.
W tych niesprzyjających twórczości warunkach, musiałam zamknąć warsztat i nie otworzyłam go jeszcze, bo mimo, że główna część remontu już za nami, wciąż pozostało nam sprzątanie, oraz pełno drobnych prac typu : tu coś przymalować, tam coś zetrzeć.
Wyżej wymienione  potrwają zapewne jeszcze kilka dni, a mnie już świerzbią rączki i chętnie bym coś z decou zrobiła.
Tymczasem pokażę butlę z amorkami, powstałą już dość dawno. Wiem, że jest kiczowata, ale taki był zamysł autora.

Jest bardzo mała. Ma tylko 18,5 cm wysokości. Powstała zupełnie przypadkowo.

Dostałam kiedyś folię do złoceń i postanowiłam ją wypróbować. Nie miałam akurat nic innego pod ręką, a buteleczka była już pomalowana. Gdy nałożyłam złotko, stwierdziłam, że wzór musi być w drobne kwiatuszki. Polakierowałam ją wielokrotnie błyszczącym lakierem.

Pozdrawiam

Przedstawiam Wam jedną z moich butelek, która powstała już jakiś czas temu.

Pozdrawiam

W tym miejscu wypadałoby chyba wygłosić jakąś mowę powitalną,
ponieważ jednak nie jestem w tym dobra, stwierdzę tylko, iż mój blog
uznaję za otwarty. Chciałabym tutaj podziękować mojej córce Julii, bez
której ten blog by nie powstał. To ona zdopingowała mnie i zajęła się
stroną techniczną całego przedsięwzięcia.

A teraz dwa słowa o
sobie. Mieszkam w Warszawie. Od dziecka uwielbiam robótki ręczne.
Szydełkuję, robię na drutach. Jednak od pewnego czasu moją pasją stał
się decoupage i o nim głównie będzie mój blog.

Serdecznie zapraszam wszystkich do odwiedzin. W kolejnych notkach będę przedstawiała Wam moje prace.

Pozdrawiam


  • RSS