fellixa blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 7.2009

Kolejne słodkości do wygrania.
U Mamuty i u Juunki.
Może tym razem szczęście się do mnie uśmiechnie.

Dopadło mnie decou zwątpienie. Oglądam sobie swoje prace i stwierdzam, że są jakieś takie bylejakie.
Że w swojej „twórczości” nie rozwijam się tak szybko jakbym chciała.
Że może to co robię nie ma większego sensu.
Domyślam się, że taka przypadłość dotyka nie tylko mnie, że inni też mają swoje chwile zwątpienia.

Za kilka dni pewnie to minie, a na poprawę humoru zgłaszam się do zabawy u Cerie.
Do wygrania fajny, brązowy notesik i trochę przydasi.

A dziś pokażę zestaw w rozmiarze mini, który niedawno zrobiłam.
Butelka jest po małym miodziku a pudełeczko po świeczce.

Na blogu u Jolinki można wygrać piękne serduszka. Chętnych jest wiele bo nagrody naprawdę grzechu warte.
U Marzeny natomiast do wygrania jest śliczna biżuteria szydełkowa. Wprawdzie sama też szydełkuję, ale do takich drobiazgów nie mam cierpliwości. Tym bardziej podziwiam precyzję wykonania i urodę korali i ustawiam się w kolejce.
A u mnie bez większych zmian. Siedzę cały czas w Warszawie i utyskuję na pogodę, bo albo jest za gorąco, albo grzmi i leje.
A dziś pokażę kolejne zakładki. Ta muzyczna potraktowana jest lakierem „touch me”, czarno-białą lakierowałam werniksem szklącym. Ładnie się błyszczy, ale na zdjęciach niezbyt to widać. Za jakość zdjęć przepraszam, ale marny ze mnie fotograf, a poza tym robiłam je komórką.


 

Pojechałam dzisiaj do sklepu, w którym była wyprzedaż materiałów do decou. Szykowałam się do tej wyprawy od kilku dni. Długo chodziłam między regałami z papierami, serwetkami, farbami i innymi cudeńkami. Podobało mi się wiele rzeczy, ale ponieważ portfel posiada dno, musiałam się na coś zdecydować. No i tu niestety zaczął się problem. Jestem niestety osobą, której bardzo trudno coś wybrać. I to by się chciało i tamto też, ten papierek bym wzięła, ale jak wezmę ten, to nie starczy na tamten. to może wezmę tamten, albo nie, wezmę jeszcze inny. Nie, innego nie wezmę, wezmę stempelki. O ten jest fajny, a ten fajniejszy, wezmę ten. Nie, wezmę jednak tamten, bo fajniejszy, albo…. Nie, nie wezmę pieczątek, wezmę jednak jeszcze jeden papier. Itd. itp.
Namęczyłam się ze sobą okrutnie i niestety wybrałam stanowczo za mało rzezczy. W portfelu jeszcze coś zostało, ale już sklep zamykali. Mimo, że mam kawałek drogi, chyba będę musiała pojechać tam jeszcze raz, bo szkoda zmarnować taką okazję.
A mogłam zdecydować się od razu. Mogłam ? Nie, nie mogłam, bo tak już jestem skonstruowana, że zakupy robię na raty. I mimo, że z tym walczę, na razie nic z tego nie wychodzi. Bo jak czasami sama sobie przetłumaczę i kupię coś, nie zastanawiając się nad tym długo, to potem stwierdzam, że mi się to nie podoba, albo że wcale nie było mi to potrzebne.
Pocieszam się jednak tym,że znam osobę, która ma podobnie jak ja, ale zastanawia się chyba jeszcze dłużej.
Żeby nie przynudzać więcej dziś pokazuję kolejne serduszka, tym razem o tematyce drobiowej.  

 

Kolejnymi małymi formami, które lubię ozdabiać, są serduszka. W najszerszym miejscu mają 9,5 centymetra.
Zrobiłam ich już trochę, ale będzie jeszcze więcej, bo zapas surowych, do zdobienia mam spory.
Są o tyle fajne, że mogę sobie na nich poeksperymentować z nowymi pomysłami, zanim przeniosę je na większy format.
Na razie pokazuję trzy z nich.

Na tym ćwiczyłam pstrykanie patyną. Z efektu jestem nawet zadowolona.

Tu nic nie ćwiczyłam. To było pierwsze serduszko które zrobiłam.

Tutaj ćwiczyłam crackle Dala. Nie lubię go, tzn Dali nie serduszka, bo często robi niemiłe niespodzianki.
Tym razem na szczęście się udało. Na zdjęciu nie widać, ale spęki są wypełnione złotą porporiną i brzegi pociągnęłam złotą farbą.

Te dwie zakładki zrobiłam jakiś czas temu. Lubię takie małe formy, mimo, że pracy nad nimi nie jest wcale dużo mniej, niż przy wiekszych pracach, takich jak butelka lub skrzyneczka. Powiedziałabym, że nawet trudniej się je robi, bo dosyć ciężko znależć małe motywy i tak je skomponować, żeby się wszystko zmieściło. Polakierowałam je lakierem „touch me”, dzięki temu są milutkie w dotyku. Na zdjęciach nie mają jeszcze nic przewleczonego przez dziurkę, ale tylko takimi zdjęciami aktualnie dysponuję.
Zakładka z dziewczynką dostała koronkę, ta druga atłasową wstążeczkę.

Rudlis na swoim blogu organizuje rocznicowe candy. Mimo, że jak już kiedyś wspominałam, nie mam szczęścia w grach losowych, przyłączam się do zabawy. W sumie nie sama wygrana jest najważniejsza, chociaż oczywiście byłoby miło gdyby się udało, ale ten dreszczyk emocji towarzyszący całej zabawie.


  • RSS