Od dłuższego czasu noszę się z zamiarem zrobienia lampki z butelki. Niestety do tej pory nie udało mi się tego dokonać, ale może po kolei…
Swego czasu dostałam od mamy ładną butelkę z uchwytem. Uznałam, że będzie idealna na lampkę.
Poprosiłam więc męża, aby zrobił w niej dziurkę.  Zgodził się, ale niestety w czasie odwiertu butelka pękła. Zniechęcona porzuciłam swój zamiar. Robiłam inne prace, ale ta lampka cały czas chodziła mi po głowie. Z zazdrością oglądałam lampki koleżanek z pewnego forum, na którym się udzielam. Ostatnio moja potrzeba wyprodukowania lampki powróciła do mnie z siłą wodospadu.Tylko skąd wziąć dziurkę?
W tym celu udałam się do szklarza na moim osiedlu. Niestety pan szklarz stwierdził, że on ma nowoczesną maszynę i czegoś takiego jak dziurka w butelce to on nie zrobi. Nie zrażona niepowodzeniem nawiedziłam kolejny zakład szklarski, tym razem w innej dzielnicy. Tu wprawdzie pan szklarz oświadczył, że dziurkę to on może spróbować wykonać, ale nie daje gwarancji, że butelka nie pęknie. Dodatkowo zażyczył sobie 10 zł za tę imprezę. Zrezygnowałam więc i niestety nie wiem co dalej, zakładów szklarskich jakoś zbyt wiele na swojej drodze nie spotykam. Może jeszcze mąż raz spróbuje, tym razem innym wiertłem, ale jak to nie wyjdzie, to chyba lampki nie będę miała.

Na pocieszenie znalazłam dzisiaj kolejne candy. Tym razem u Joanny z Papier Mache Gallery. Może tym razem szczęście się do mnie uśmiechnie, bo nagroda jest grzechu warta.

I już zupełnie na koniec stołek. Jest jedną z moich wcześniejszych prac a zrobiłam go do pokoju córki.